Saturday, 17.11.2018.

Byłam wczoraj na Bohemian Rhapsody. Historia bez niespodzianek. Znam ją przecież dobrze. Byli ze mną przez tyle lat. Do dziś pamiętam większość teksów.
Mój ulubiony kawałek to My Melancholy Blues. Rzadko grany szerszej publiczności. Siedziałam, oglądałam, płakałam. Jednak potrafię i mogę. 
Każda piosenka, to wspomnienie, ważne wydarzenie, ktoś, coś.
Pamiętam dzień, w któym umarł… słuchałam do rana wszystkiego co miałam. Kiedy się skończyło, to od nowa, i jeszcze raz, i jeszcze raz…


I was on Bohemian Rhapsody yesterday. A story without surprises. I know it well after all. They have been with me for so many years. To this day, I remember most of the texts.
My favourite song is My Melancholy Blues. Rarely played to a broader audience.
I sat and watched, I was crying. I’m able to and I can. Every song is a memory, an important event, someone, something.
I remember the day he died … I listened to everything I had until the morning. When it’s over, again, and again …

8 komentarzy Dodaj własny

  1. Ostrzeżenie przyjęte, na film nie pójdę.

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      hahhaah idx, najlepiej samemu sprawdzić.. a nuż…

      Polubienie

  2. Zib pisze:

    Szacunek dla talentu, ale to nigdy nie bylo to co tygrysy lubią najbardziej😊
    Ale każda muzyka jest dobra bez wzgledu na gatunek jesli robią ją ludzie majacy pomysły! Nie muszę dodawać że własne 😉

    Polubienie

  3. Kinga K. pisze:

    Ciekawi mnie 🙂

    Polubienie

  4. Hebius pisze:

    A ja jakoś nigdy nie byłem wielkim fanem.

    Polubienie

  5. bfcb pisze:

    Mimo, że jestem fanem Queen, film mnie nie poruszył. Spodziewałem się dramatu, a dostałem widowisko muzyczne zmierzające w stronę kinowych blockbusterów. Dość efektowne, ale chyba tylko tyle. Wolałbym dostać coś bardziej kameralnego, osobistego. Muzyka się broni – bez dwóch zdań! Reszta niezupełnie (moim zdaniem).

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      Nie oczekiwałam niczego więcej poza muzyka. 😉

      Polubione przez 1 osoba

    2. bfcb pisze:

      Ja oczekiwałem czegoś więcej i stąd pewno niedosyt. Pamiętam, jak w latach 80. ubiegłego wieku jeden ze szkolnych kolegów zachęcał mnie na pójście na film „Jak to się robi w Chicago”. Ja się wzbraniałem, mówiąc, że nie lubię tego typu kina. A on mi na to, że zupełnie spokojnie mogę zamknąć oczy i napawać się muzyką, bo będzie taka, jaką lubię. Poszedłem, zamknąłem oczy, z przyjemnością posłuchałem. Z filmu nie pamiętam absolutnie niczego prócz niej i odgłosu wystrzałów, bardzo wielu wystrzałów

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.