Kryzys egzystencjalny… / The existential crisis…

Wczoraj miałam świetne zajęcia z psychotraumatologiem. Rozmawialiśmy głównie o przeprowadzaniu dzieci przez rozwód. Ich postrzeganiu sytuacji, ich trumach.

Jednak na chwilę zatrzymaliśmy się przy kryzysach.
Dzielą się na:

  • kryzys rozwojowy – każdy z nas ich doświadcza, są charakterystyczne ponieważ mają swój początek i koniec, zależą od wieku i wchodzenia w kolejne etapy życia;
  • kryzys sytuacyjny – utrata pracy, rozwód, spowodowane nagłym wydarzeniem, które odbiera nam zasoby: pracę, bezpieczeństwo, poczucie własnej wartości, wiarę w sprawczość;
  • kryzys egzystencjalny – ma swoje żródła wewnątrz: są nimi śmierć, samotność, wolność, sens. Wydaje mi się, że było ich pięć jednak w notatkach mam tylko 4, dopytam dzisiaj.

W przypadku, gdy któraś ze stron doświadcza kryzysu egzystencjalnego – związek się rozpadnie, to kwestia czasu. Żadna terapia nie pomoże.
Kryzys egzytencjalny wskazuje, że pomiędzy partnerami doszło do konfliktu wartości. Tego rodzaju konflikt nie ma drogi do porozumienia.

Jeśli strona, która doświadcza kryzysu egzystencjalnego zdecyduje się trwać w związku, to tylko ze złamanym kręgosłupem.

Znam to, rozumiem, dziękuję. Wątpliwości, co do słuszności decyzji o rozwodzie -1000.

Mój przypadek wywołał krótką dyskusję o terapii. To, że nie widzę sensu w dalszym trwaniu dalej razem, w swoim życiu, skupieniu się na mieć zamiast być, że czuję się uwięziona, zakładnikiem sytuacji, to wyszło już na pierwszym spotkaniu.

A jednak terapeutka zachęciła nas do kolejnych spotkań, Daliśmy radę pójść na jeszcze dwa. Na tej kanwie przetrwaliśmy kolejny rok… aż w końcu po 10 latach małżeństwa, kolejnych 10 zmierzania ku rozwodowi, stało się co miało się stać.


Yesterday I had great classes with a psychotraumatologist. We mainly talked about carrying children through divorce. Their perception of the situation, their coffins.

However, for a moment we stopped at the crises.
Divided into:

  • each of us experiences them, they are characteristic because they have their beginning and the end
  • situation crisis – job loss, divorce caused by a sudden event that deprives us of resources: work, security, self-esteem, faith in agency
  • existential crisis – has its sources inside: they are death, loneliness, freedom, meaning. I think there were five of them but I have only 4 in my notes, I ask today.

In the event that one of the parties experiences an existential crisis – the relationship breaks down, it’s a matter of time. No therapy will help.
The existential crisis indicates that there was a conflict of values ​​between the partners. This kind of conflict has no way to reach an agreement.

If the party who is experiencing an existential crisis decides to stay in a relationship, then only with a broken backbone.

I know it, I understand, thank you. Doubts about the rightness of the decision to divorce -1000.

My case triggered a brief discussion about therapy. The fact that I do not see the point of continuing together, in my life, focusing on having instead of being imprisoned, hostage situation, it came out at the first meeting.

And yet the therapist encouraged us to further meetings, We managed to go on two more. On this canvas, we survived another year … until after 10 years of marriage, the next 10 attempts to divorce, what happened was going to happen.

15 komentarzy Dodaj własny

  1. Monia pisze:

    Kryzys jest ciężki do zdefiniowania i do podania gotowych recept na rozwiązanie go. Jedne można przezwyciężyć drugie nie. Choć, kiedy myślę o kryzysach w związku to mam przed oczami pewną osobę, która kiedyś powiedziała mi w tajemnicy, że przez pierwsze 7 lat swojego małżeństwa chciała się codziennie rozwieźć, a dziś po 30 latach nie wyobraża sobie bez gościa życia.

    Przeprowadzenie dzieci przez rozwód. Fajnie, że powstają takie tematy edukacyjne dla ludzi. Pamiętam, kiedy miałam 14 lat i moi się rozwodzili, to zrobili wokół siebie wiele zamieszania. Bardzo to się na mnie i mojej siostrze odbiło. Takie jedno, wielkie przedstawienie z naciskiem czyją stronę mamy trzymać. Nie myśleli wtedy o nas, a konsekwencje ich czynów wraz z siostrą ponosimy do dziś… Dlatego jestem za tym, żeby głośno o tym mówić!

    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    Polubione przez 1 osoba

  2. REMANENT pisze:

    To nie napawa optymizmem.

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      W jakim sensie??

      Polubienie

    2. REMANENT pisze:

      Byłem przekonany, że każdy kryzys kiedyś się kończy, a jego kres pozwala otworzyć nowy etap. Ale widocznie są kryzysy bezkresne.
      Ta nieuchronność, nie napawa optymizmem.

      Polubione przez 1 osoba

    3. eulalia87 pisze:

      Jednak są mechanizmy które pozwalają z kryzysów wychodzić, przegwizdane by było gdyby ich nie było 😉

      Polubione przez 1 osoba

    4. REMANENT pisze:

      Ale ten egzystencjonalny to raczej ostateczny?

      Polubienie

    5. eulalia87 pisze:

      Nie… po zmianie bodźca który kryzys spowodował można z niego wyjść , np po rozwodzie świat nabiera barw a ja czułam się jakbym wyszła z więzienia i wygrała w totka w ten sam dzien

      Polubione przez 1 osoba

  3. Ultra pisze:

    Każdy kryzys jest inny, ale bo też każdy przeżywa go inaczej. Ja zbieram się szybko i najczęściej uciekam w pracę, absorbujące zajęcia.
    Może jakieś dzierganie?

    Polubione przez 2 ludzi

    1. eulalia87 pisze:

      Ignorowanie kryzysu to nie rozwiązywanie. I tak wróci i tak wybuchnie. A negatywnie wpływa na teraźniejszość.

      Polubione przez 1 osoba

    2. bfcb pisze:

      Ja tam ignoruję od czterdziestu lat. Inaczej bym do reszty zwariował, a tak to mam się dobrze. Dość… 😉

      Polubione przez 1 osoba

  4. bfcb pisze:

    Pięć kryzysów, cztery w notatkach, a we wpisie trzy. Ile by ich nie było, mam wrażenie, że dotykają mnie wszystkie. I to naraz. I to w sposób nasilony. I to od połowy mojego życia. Na szczęście żaden nie dotyczy związku z ukochaną.

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      Piec źródeł kryzysu egzystencjalnego

      Polubione przez 1 osoba

    2. bfcb pisze:

      Aaa, no tak, są cztery podane. Ale i te cztery są tak obszerne, że pokrywają znaczniejszą część jestestwa. Może o tym piątym źródle lepiej zapomnieć, bo to i tak siła złego na jednego…

      Polubienie

    3. eulalia87 pisze:

      Są jednak 4 😉 omawialiśmy to dziś ponownie

      Polubione przez 1 osoba

    4. bfcb pisze:

      Czyli komplecik 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.