A tak… / Inspired…

… mnie natchnęło. Jakoś. Nie pisałam Wam jeszcze o Medellin. A, zapomniałam, że mnie tam nie było. Ok niech będzie, byłam ale sama, heh.

O tym, że to drugie co do wielkości miasto w Kolumbii oraz stolica departamentu Antioquia, to możecie sobie we wikipedii poczytać.

Przygoda z tym miastem zaczęła się od autobusu. Zaryzykowaliśmy, ups… zaryzykowałam jazdę publicznym środkiem transportu (matko, co za wyczyn!), do miasta. Kosztowało grosze, było zabawnie i nawet niezbyt ryzykowne. Na samym wjeździe do miasta zaczynał się korek, taksówki już na nas czekały. Mistrzowie okazji.

Hotel wybrałam dzień wcześniej, a może rano z bookingu. Średnią miał niezłą, cenę w sam raz, lokalizację również nie najgorszą. No i śniadania w cenie. Hahaha pierwszy raz widziałam garaż w lobby ;), to było zabawne.

W każdym razie rano nastał czas Pabla. I to nie tylko Escobara. Szłam ulicą zastanawiając się jak dostać się do La Cathedral, więzienio-rezydencji. Z uliczki na skrzyżowaniu wyjeżdzał taksówkarz autem podobnym do ceicento, bez klimy, z zepsutym wydechem, bo spaliny wpadały do środka. Dogadałam cenę, pojechaliśmy. Potem jeszcze na cmentarz, gdzie leży Escobar i nawet na obiad go zabraliśmy.

Uczucie, kiedy wydostajesz się z dusznego miasta, na wzgórze, z którego rozciąga się widok zapierający dech w piersi, powiew świeżego powietrza, bajeczne. Po dniach spędzonych na lotniskach i w Bogocie nareszcie nastała chwila dla mnie. Było czym oddychać, słyszałam własne myśli, widziałam horyzont. Wolność, szczęście +1000.

Sama budowla jest niezwykle komiczna. Ktoś mi mówił, że Pablo Escobar wszystko zaprojektował. No cóż, powiedziałabym – widać.

O tym co było dalej i jak zakończyła się znajomość z Juanem Pablo… przy następnej fazie na Kolumbię, w której nigdy nie byłam. A nie! Byłam, ino sama.

I tylko żałuję, że już nigdy nie dostanę tego zdjęcia, na którym siedzę na skraju parkingu dla helikopterów. No cóż, po dwudziestu latach małżeństwa powinnam być przyzwyczajona – „obiecuję” zazwyczaj oznacza NIC.


Inspired today. A little. Enough to write about Medellin. Oops, I forget I wasn’t there. Ok, let it be I was there, but alone.

General information that is a second the biggest city in Columbia and the capital of Antioquia department you can find in Wikipedia, and read it and more.

The Medellin adventure started by bus. We risked, oops I chanced to catch the public bus (Mum, that was a journey!). It cost not too much, was fun and not too risky, even. At the entrance to the city was a little traffic jam. Taxies were there, waiting for occasional clients. Masters of sale.

The hotel I chose a day before or at morning at booking. The average asset wasn’t so bad, the price was reasonable enough and localisation as well. Breakfasts included. Heh, first time I saw the garage in the lobby, funny ;).

At morning Pablo’s time comes. Not only Escobar. I was walking along the street thinking about how to get to the La Catedral, the prison or residence (hard to decide). From crossing street a young taxi driver came with his yellow, Seicento looks like, with no air conditioner, and broken exhaust pipe. We agreed to the price, and we went to the Prison. After that, we visited the cemetery where Escobar is buried and at least we took him for dinner.

The feeling when you’re leaving a stifling city, on the hill, where you are able to see the gorgeous landscape, fresh air – fabulous. I cloud breath, I heard my own thoughts, I saw the horizon. Freedom and happiness +1000.

The complex of the funny buildings is quite comic. Somebody told me that Escobar designed it by himself. How to say it, it’s visible.

The story about the next day and how our friendship with Juan Pablo ended next time, when I am inspired for Columbia enough, again. Where I never was. Oh, no I was there, but alone.

And I only regret that I never get my photo, where I’m sitting on the edge of the helicopter landing pad. After twenty years of marriage, i should know that „I promise” means nothing.

7 komentarzy Dodaj własny

  1. Paulina 007 pisze:

    ech Bogota…muszę tam kiedyś dotrzeć;-) kocham tak podróżować!!! pozdrawiam serdecznie i zapraszam też do siebie;-) Paulina

    Polubione przez 1 osoba

    1. eulalia87 pisze:

      Cześć 🙂 zapraszam częściej, będę zaglądać do Ciebie 🙂

      Polubione przez 1 osoba

    2. Paulina 007 pisze:

      Pewnie😘😉twórczych nocy 😉 i miłego dnia!!!!

      Polubienie

    3. eulalia87 pisze:

      U mnie to raczej poranki są 😉

      Polubione przez 1 osoba

    4. Paulina 007 pisze:

      Haha!!! U mnie noce 😉😉👌miłego !!!

      Polubienie

  2. Hebius pisze:

    Był korek dla autobusu, a dla taksówek nie?

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      Autobus musi trasa, a taksówka dowolnie

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.