Kiedy…

… postanawiam zapomnieć, zapominam. Trochę jak szamani z NLP. Pomagam sobie na różne sposoby, kasuję numer telefonu (żeby nie kusiło), kasuję zdjęcia (żeby nie bolało), nie wspominam (żeby nie kusiło i nie bolało) i nie rozmawiam o Conchicie, z nikim. Nie istniał, nigdy go nie było, a w Kolumbi… to ja tam byłam, no co Ty, sama byłam… Mistrzyni dysocjacji.

To nierozmawianie zostało wpisane w kontrakt tegorocznego wyjazdu. Każda z nas od 13-latki po 45-latkę wrzuca jakąś zasadę, która podlega akceptacji drużyny i jest stosowana na czas wyjazdu. W tym roku ja mam taką. Drużyna zaakceptowała poprzez 3xOK. Nie pomoże, będzie nadal bolało.

Nic, to. Czas, słońce, ouzo, trzy nastolatki, no może jakiś… Grek albo dwóch ;P.

Będzie dobrze, któregoś dnia znowu zaświeci słońce i niechybnie będzie to już jutro rano.

 

3 komentarze Dodaj własny

  1. Mieszczka.com pisze:

    Ale jak się tak zastanowić, to kim byśmy byli dzisiaj, gdyby nie treść owej wykasowanej z pamięci przeszłości?

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      Chyba masz racje, zapominanie to ważna cześć pamiętania 😉

      Polubienie

  2. Ultra pisze:

    Odmłodniejesz, przebywanie wśród młodych niezwykle potrzebne dla odmłodzenia ducha. Podpatruj, bo młodość może być inspirująca.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.