W każdej…

… rodzinie jest ktoś od zadań specjalnych. W mojej to ja. Kiedy coś się dzieje dzwoni telefon i z drugiej strony słychać: „ej, weź pogadaj z Matką, Ojcem, Ciotką, Bratem, Bratanicą…”. Podstaw właściwe.

Nauczona doświadczeniem wiem już, że te sprawy nie są ani takie ważne, ani takie pilne jak słychać to z drugiej strony. Jednak dzierżę swoją funkcję z „godnością” i dzwonię. I gadam, a w zasadzie słucham, potem mówię coś w stylu „spoko damy radę, możemy zrobić tak i tak albo tak i tak, albo tak i tak”. A z drugiej strony słychać jak schodzi ciśnienie. Mam talent do znajdowania rozwiązań. Oj mam. Tylko do miłości nie mam talentu :).

Wczoraj zadzwonił Średni.

Dzwoni do mnie raz na sto lat. Zazwyczaj wyręcza się Żoną, jednak wczoraj zadzwonił osobiście. Oops, sobie pomyślałam, stało się coś? W skrócie chodzi o Siostrę Ojca. Ma 71 lat, nadal prowadzi aptekę, z której zysk ma już niewielki, jednak jest to zajęcie, które trzyma ją przy życiu. Chcemy, aby już dała sobie z nią spokój i przeprowadziła się do Macierzy. Jednak Ona bardzo nie lubi zmian i trzyma się wszystkimi kończynami swojego świata. Średni, przez Ojca nazywany Warczygłową, z racji kompletnej nieumiejętności okazywania uczuć poza złością (chyba rodzinna przywara, oj na pewno), między wierszami rzuca „i Ty też już byś się mogła przeprowadzić, na chuj Ci ten Poznań”. Ot taki Warczygłowa.

No ja wiem, na chuj… o tym już pisałam. Daję sobie czas do końca roku.

 

15 komentarzy Dodaj własny

  1. Hebius pisze:

    Nie zauważam u siebie w rodzinie nikogo takiego do rozwiązywania problemów. A ciotkę bym zostawił w spokoju. Chce, to niech pracuje dopóki może. Cmentarz nie zając, a skoro na miejscu rodzina taka liczna, to jest się komu grobami zajmować.

    Polubienie

  2. Ale tak szczerze – czemu ciocia się ma przeprowadzić? Bo młodsi jej każą? Ona i tak umrze, jak każdy jeden z nas, to czemu nie może dożyć życia na swoich warunkach?

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      Tak szczerze to ja chyba z innego świata jestem, w moim nie zostawia się swoich samotnych i z praca ponad siły bez wsparcia i opieki. Poza tym ma dom, który na nią czeka, trzeba go tylko urządzić. Rodzinę, cmentarz na którym leżą jej rodzice i cała nasza rodzina, na którym spędza mnóstwo czasu przekładając, poprawiając, odkurzajac, zapalając. Tutaj ma brata, w porywach do dwóch, kuzynów, nas wszystkich. Ma ja kto nakarmić, wyprać, zabrać do lekarza… 120 km to daleko, żeby moc szybko zareagować w razie potrzeby.

      Polubienie

    2. Nie było mowy o pracy ponad siły, tylko o mizernym zysku – stąd moja reakcja. Owszem, osoby starsze wracają do rodziny – ale kiedy same tego chcą, nie wcześniej. Przymus zatruje relacje. I naprawdę nie jestem pewna, czy wspominanie cmentarza w tym kontekście pomoże.

      Polubienie

    3. eulalia87 pisze:

      Pomoże pomoże 😉

      Polubienie

    4. Strach się bać!

      Polubienie

    5. eulalia87 pisze:

      Naprawdę?? Przecież to super miejsca na spacer ?? Czego się bać?

      Polubienie

    6. [pomijając napady rabunkowe na Grabiszynku, bo wielka przestrzeń, nikt nie usłyszy wołania o pomoc, a starsze panie zwykle noszą gotówkę…] Raczej miałam na myśli, że powiesz coś w rodzaju „Ciocia, na cmentarz blisko, nie będzie trzeba trumny transportować…” [siła skojarzeń, wybacz 😉 ]

      Polubienie

    7. eulalia87 pisze:

      włąśnie na cmentarz daleko, razem z ojcem tam chodzą, jak ciotka przyjeżdża – ona kocha przestawiać kwaitki, on przy okazji poprawia kondycję – dwa w jednym

      Polubienie

    8. eulalia87 pisze:

      PS. Pozwolić to odkładać w nieskończoność to trochę jak pozwolić dziecku nie założyć czapki i wyjść na mróz

      Polubienie

    9. A ić pani w perony z takimi przykładami, chwilowo dziecku nie umiem umocować czapki na głowie, a upały, że dziękuję, a dziecko odmawia czapki, nie wiem nawet, dlaczego… może kolor jej przeszkadza… 😦

      Polubione przez 1 osoba

  3. świechna pisze:

    No nie wiem.
    Bohater rodziny rozwiązujący sprawy?
    No nie wiem.
    I żeby zrobić coś z ciocią, bo żyje za bardzo swoim życiem?
    No nie wiem … czuję niepokój, gdy czytam takie rzeczy.
    Wielka Wspaniała Rodzina Zawsze Czuwa.

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      Interpretacja wynika z Twojego doświadczenia 😉

      Polubienie

    2. świechna pisze:

      Całkiem być może, doświadczenie zbyt długiego studiowania psychologii się kłania 😀

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.