Miało być…

… o tym, że dwa marzenia mam. Żadne z nich się nie spełni. Co nie przeszkadza marzyć dalej. Jedno to poleciec w kosmos. Szanse mniej niż znikome. Drugie, abyś stanął u drzwi z walizką, na dłużej. Szanse znikome. No cóż, każdy z nas ma jakieś nierealizowalne marzenia. Ja też.

A jednak dzień zaczął się tak pięknie. Gorący prysznic (nikt mnie nie opieralał, że za długo wode leję). Nawet śniadanie, do śniadania doskonała muzyka, brak korka w drodze do pracy, kolejny najGENIALNIEJSZY pomysł w głowie. Jaki? Jak już się przeprowadzę do rodzinnego miasta złoże papiery, abym mogła być rodziną zastępczą.

Pomyślałam, że to w zasadzie zaspokoiłoby wszystkie moje potrzeby. Potrzebę poczucia sensu, wartości każdego oddechu, bycia potrzebną, dawania, uczenia, bycia częścią większej całości, bliskości, bycia zajętą. W zamian kłopoty, wrażenie sensu, wrażenie bycia potrzebną, realna zajętość, bliskość, dalekość, często złość, bezradność i zmęczenie a na dokładkę poczucie więzi, bycia częścią większej całości.

Bo to drugiego człowieka mi brak najabrdziej.

Reklamy

16 komentarzy Dodaj własny

  1. Hebius pisze:

    Tak się zacząłem zastanawiać o czym ja marzę.
    Niewielki, stary, prywatny cmentarz… jakaś ładna rodzinna kaplica grobowa… w sumie też nierealne 😀

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      why not?

      Polubienie

    2. Hebius pisze:

      Bo na takie coś kasy trzeba.

      Polubienie

  2. Caffe pisze:

    To rzeczywiście odważna decyzja, trudna praca, odpowiedzialna. Życzę Ci powodzenia w realizacji.

    Polubienie

  3. świechna pisze:

    Rodzina zastępcza – obserwuję kilka, ciężko, bardzo ciężko … to przede wszystkim praca. Kosmos fascynuje mnie, ale i lekko poraża swoim ogromem.

    Kontynuacji pięknego dnia życzę 🙂

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      praca z większym sensem niż zarabianie pieniędzy – myślę, że warto 🙂

      Polubienie

    2. świechna pisze:

      Rozumiem. Dla mnie praca to po prostu zarabianie pieniędzy i pewnie wolałabym uniknąć sytuacji w której moi najbliżsi stawaliby się tą właśnie pracą. Nie za bardzo wyobrażam sobie np. bycie zawodowo opiekunką dla moich rodziców czy partnera, myślę, że to fatalnie wpływałoby na relacje.

      Polubienie

    3. eulalia87 pisze:

      Dla mnie praca rzadko była/jest zarabianiem pieniędzy, przypadkiem płaca mi za to co lubię robić

      Polubione przez 1 osoba

    4. świechna pisze:

      To wspaniałą okoliczność. Ja się dość łatwo dostosowuję i w mojej pracy przeszkadzali mi ostatnio głównie dorośli, bo dzieciaki były po prostu sobą i bardzo ich za to ceniłam. Natomiast staram się nie łączyć pracy zbytnio z życiem prywatnym, po prostu.

      Polubienie

  4. …jesteś pewna, że nie lepiej zacząć od pieska/kotka? I na wycieczkę jak człowiek pojedziesz i książkę dla siebie poczytasz… Idea piękna, tylko najpierw przemyśl wszystkie ‚zady & walety”, pod wpływem chwili lepiej nie podejmować takich decyzji.

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      To nie jest wpływ chwili, myślę o tym od dawna, prosiłam męża o to… jednak nie zgadzał się.
      Praca jak każda inna, czy będę cierpieć oddając je dalej, oczywiście ze będę, jednak mogę je wiele nauczyć i pokazać jak żyć bez leku przed życiem.

      Polubienie

    2. Życzę powodzenia, bo to trochę orka na ugorze. Ale skoro czujesz się na siłach – walcz o marzenia.

      Polubienie

  5. Mnie też brak. A najgorsze ze nic nie moge zrobić.

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      W to drugie to akurat nic a nic nie wierze

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.