status quo.

Czerwiec zbliża się powoli i kolejny tomograf.

Od kilku dni mama zgłasza krwawienie i bóle, poszła w końcu do rodzinnego. Bierze co jej zapisał, robi co jej kazał (nieważne, że to ten sam, który nie zauważył raka wielkości męskiej pięści).

Mówi do mnie tak:

Nie pojadę do Poznania, bo mi dadzą ta mocniejszą chemię. Ptaszki w ogrodzie śpiewają, roślinki rosną, nie chcę leżeć teraz w szpitalu. Jeden rok w tą, czy w tą nie ma znaczenia.

I w głębi serca się z nią zgadzam. Ratunku nie ma i nie będzie, a jakość zycia po chemii gwałtownie spada. Ale rozum nie serce, chce walczyć póki nie wyczerpane są wszelkie możliwości. Jedno jest pewne. Nikt za nią tego nie zrobi, musi sama chcieć, musi sama działać i ma prawo decydować o sobie.

Reklamy

Informacje o eulalia87

Co o mnie.. hm... od roku jestem już za zakrętem. Droga szeroka przede mną, w kierunku zachodzącego słońca. Raz idę w tamtą stronę małymi kroczkami, raz śmigam lotem błyskawicznym.

2 Odpowiedzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.