Tak jakoś jesiennie…

… się porobiło. W pracy ledwie przeżyłam dzisiaj symulując pracę.

Wracając do domu wymyśliłam szatański plan. Był duży…

  1. pojechać na ikei po głęboką patelnię do duszenia zdatną na indukcję (tak wiem, to obciach po 21 latach bycia na swoim nie mieć tego w szafie)
  2. pojechać na zakupy:
    1. schab
    2. kwaszone ogórki
    3. kawałek boczku
    4. cebulka
  3. zrobić roladki w wersji mini, takie z połowy jednego schabowego.

Dałam radę… duszą się właśnie… choć nie było łatwo, jako że raptus jestem i nie lubię długotrwałych zajęć… ale dałam radę wytrzymać do końca i nie wstydzę się do tego przyznać ;).

3 komentarze Dodaj własny

  1. Angie pisze:

    Wygląda pysznie! 🙂 Choć sama nie jem wieprzowiny ani wołowiny, dużo gotuję; u nas takie roladki zwykle robi się z wołowiny 🙂

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      u nas też, ale wołowina wymaga dużo czasu… a wieprzowina szybciutka jest 😉

      Polubienie

  2. Caddi Fredson pisze:

    Ponad 30 lat na swoim i też tego nie mam ani w szafie, czy w piwnicy:-)
    PS. Czasami też markuję pracę.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.