Wróciłyśmy…

… już wczoraj na „zwykły” oddział. Rurek i kroplówek jest mniej. Ale powoli zaczyna odczuwać, że to nie był piknik. Pewnie w miarę zmniejszania dawek przeciwbólowych będzie coraz gorzej, ale póki co nie marudzi. Musi wstawać, co przy jej masie (80kg/153cm wzrostu) i spuchniętym brzuchu nie jest łatwe. Zaraz lecę do szpitala pomóc jej się umyć. Dam radę? Heh, jak człowiek musi, to wszystko zrobi. Tylko ja sama mogę się powstrzymać, a tego nie chcę.

Ciekawe kiedy będą wyniki badań szczegółowych guza (który był rozmiaru męskiej pięści). To one zdecydują, czy będzie potrzebna jeszcze chemia… tik, tak, tik tak… czekanie nie jest moim ulubionym zajęciem

Reklamy

Informacje o eulalia87

Co o mnie.. hm... od roku jestem już za zakrętem. Droga szeroka przede mną, w kierunku zachodzącego słońca. Raz idę w tamtą stronę małymi kroczkami, raz śmigam lotem błyskawicznym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.