Byłam w ogródku…

dnia

… witałam się z gąską. Ciepło, jak z dawno nie widzianą, wytęsknioną przyjaciółką, siostrą, matką. Nagle poczułam gwałtowne szarpnięcie w dół. Paniczne uczucie spadania nie pomagało opanowywać sytuacji.

O czym piszę? Kwestia przeprowadzki ponownie na tapecie. Już wydawało się, że temat ogarnięty. Od stycznia Pan Mąż w domu. A jednak nie, to jeszcze nie całkiem pewne. Jest gorzej – w obecnej sytuacji, to nawet ja jestem za Warszawą ;).

4 komentarze Dodaj własny

  1. R pisze:

    dobrze będzie 😉

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      co ma nie być, w końcu do wszystkiego się idzie przyzwyczaić 😉

      Polubienie

  2. Nivejka pisze:

    Tam dom twój gdzie chłop twój – mawiała moja babcia:)

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      i samotność też Twoja… 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.