Piecuszek.

dnia

Nagle na tarasie zrobił się harmider. Nie wiadomo skąd i jak. Biegnę a tam Mała Pierdoła męczy ptaszka. Małego, ślicznego, żółtego ptaszka. Nie, nie chciała go zeżreć, tylko pobawić się z czymś żywym. Biedulek miał zwichnięte skrzydełko i chyba był w lekkim wstrząsie, bo grzecznie siedział na mojej ręce. Szybki telefon do ZOO, w samochód i już po ponad godzinie przebijania się z jednej strony miasta na drugą oddałam go w dobre ręce. Za dwa tygodnie poleci na wolność ;).

Więcej o piecuszku.

9 komentarzy Dodaj własny

  1. jaki sliczny!!! a u nas tylko paskudne mewy…agresywne i glosne.

    Polubienie

  2. Margarithes pisze:

    I dobrześ zrobiła!

    Polubienie

  3. stardust pisze:

    Sliczny ptaszek, dobrze, ze mu uratowalas zycie:)

    Polubienie

  4. graforoman pisze:

    Heroiczna postawa. 🙂

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      a Ty co byś zrobił?? nie było innego wyjścia…

      Polubienie

    2. R pisze:

      Nie pytaj się co by Grafo zrobił. Niedawno nabył pytona 😉

      Polubienie

    3. graforoman pisze:

      Faktycznie. Pyton by nie pogardził. Ale jakoś nie miałbym serca osobiście uratowanego ptaszka rzucać na pożarcie bestii. 😉

      Polubienie

  5. Krystiana pisze:

    -jest piękny….fajnie,że poleci sobie wolny..
    😉

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      też się cieszę 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.