wiosna.

Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty…. Nareszcie chciałaby się rzec, choć zima tego roku podobała mi się bardziej niż kiedykolwiek. Może to te poranne spacery z Małą Pierdołą po których tak cudnie było wrócić do ciepłego domu i zrobić sobie herbatę z cytryną albo sokiem porzeczkowym.
Morze zieleni za moim oknem (czy ja na pewno jestem w Warszawie?) jeszcze nie rozkwita, jeszcze nawet nie pączkuje nieśmiało, ale ja z nadzieją co dzień rano spoglądam przez okno, że może to dziś, może już…
Sprzedaż domu się komplikuje. Myślałam, że temat odfajkowany, ale jednak nie… nic to… oby mieć tylko takie problemy w życiu.
I jeszcze jedno przyszło mi właśnie do głowy… czas zabrać się za PIT-y.

5 komentarzy Dodaj własny

  1. kasia pisze:

    blog, wreszcie dobra decyzja:) PITY? Ja już dostałam zwrot;)

    Polubienie

  2. eulalia87 pisze:

    kasia: może dlatego ja zawsze na ostatnią chwile, nigdy mi się żadne zwroty nie należą 😉

    Polubienie

  3. eulalia87 pisze:

    zadziwiające jest to, że zawsze odkładam to na ostatnią chwilę, choć już 1 stycznia mogłabym to zrobić…

    Polubienie

    1. graforoman pisze:

      Mam to samo. Są ciekawsze rzeczy do roboty, niż jakieś pierdoły podatkowe.

      Polubienie

  4. graforoman pisze:

    Tak. Na mnie tez PITy groźnie łypią z szuflady. Już czas. 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.